poniedziałek, 8 marca 2010

Plener Oli i Szymona

Kilka miesięcy temu prezentowałem Wam PLENER OLI I SZYMONA.
Dzisiaj Wojtek Witkowski ze studia filmowego Wojwit przysłał mi dwa krótkie filmy z tamtego pleneru.
Życzymy miłego odbioru.



wtorek, 2 marca 2010

...CO KLAPNIĘTE USZKO MA...

Mój Szymek ma nowego przyjaciela. Nazywa się "piś", a dokładnie "may piś". Jest też "duy piś", ale ten nie mieści się w kieszeni.
Przy okazji zapraszam do przekazania 1% na operację serca Szymka. Wszystkie informacje znajdziecie na Szymkowym Blogu

poniedziałek, 1 marca 2010

OKŁADKA W KWARTALNIKU ŚLUBNYM

Jakiś czas temu rozmawiałem z wydawcą gazety Piękny Ślub Wspaniałe Wesele nt współczesnych plenerów ślubnych. I tak od słowa do słowa doszliśmy do wniosku, że warto by Parom Młodym napisać miniporadnik w tym temacie.

I w ten sposób powstał następujący tekst:

- Cześć Piotr, tu Karolina- słyszę głos znajomej w słuchawce- biorę Ślub i chciałabym, żebyś zrobił nam sesje plenerową. Ale wiesz- coś fajnego, z polotem i pomysłem. Żadnego klękania i poprawiania podwiązki. I z dala od Myślęcinka. Tam wszyscy robią. Marzy mi się nietypowe miejsce. Coś, co bedziemy mogli pokazać znajomym bez zażenowania. Ponieważ ma to być nasza najpiękniejsza pamiątka, to plener zróbmy bez pośpiechu. Potrwa on pewnie 3-4 h. W dniu ślubu nie mamy tyle czasu i bedę zestresowana czy wszystko dobrze wypadnie, więc umówmy się na sesję kilka dni po. My już odpoczniemy, zrelaksujemy się. I nie będę sie bała o to, że suknia sie pobrudzi.
Ufff...- pomyślałem- Myślę zupełnie jak ona. Zapowiada się ciekawy plener.
Był sierpień. Umówiliśmy się na godz. 17, czyli najlepsza pora na zdjęcia dopiero przed nami. Słońce niedługo powoli zacznie zachodzić. Światło stanie się miękkie i ciepłe. Do tego nie będzie juz gorąco, więc PM nie będzie się pocić.
Z Karoliną i Piotrem spotkaliśmy się na trasie wylotowej z miasta. Od razu zauważyłem, że Panna Młoda ma inną fryzurę i makijaż niż w dniu ślubu- rozpuszczone włosy zamiast misternie wykonanego koka oraz odważny make-up w moim ulubionym fioletowym kolorze.
-I bardzo dobrze postąpiła twoja klientka- słyszę od szefowej Pracowni Fryzjerskiej Moniki Gawrych z Bydgoszczy.- Na ślub Panny Młode często odsłaniają szyję. Jednak Sesja Plenerowa rządzi się swoimi prawami. Tam im naturalniejsza fryzura, tym lepiej. Do tego rozpuszczone włosy stanowią dodatkowy rekwizyt. Można się nimi bawić czy zasłonić część twarzy. A kiedy wieje wiatr, to wprowadzają do zdjęcia więcej ekspresji.
-Zgadzam się z twoją Panną Młodą- mówi wizażystka Monika Madaj z Bydgoszczy. -Wspaniałym rozwiązaniem jest odłożenie sesji plenerowej w czasie. Istnieje wtedy możliwość przygotowania profesjonalnego makijażu fotograficznego zarówno dla Panny Młodej jak i Pana Młodego. Makijaż taki jest bardzo trwały, odporny na warunki atmosferyczne i szalone pomysły fotografa, dzięki którym będą mieli wyjątkowe i niepowtarzalne zdjęcia.
Wykonując make-up plenerowy możemy pozwolić sobie również na większą swobodę i odrobinę szaleństwa, pobawić się kolorami, ciekawymi rzęsami, których doklejanie w całości w dzień ślubu jest zbyt teatralne i męczące dla oka na tak długi czas. Poza tym do sesji makijaż musi być mocniejszy niż w dniu ślubu. Inaczej będzie mało widoczny.

Podczas przygotowań do zdjęć warto przeprowadzic mały wywiad- jakie są pasje Państwa Młodych, ulubione miejsca, gdzie i jak się poznali. Jeżeli lubią adrenalinę i sporty ekstermalne- motory, quady. Jeśli są fanami historii- ruiny zamku. Jeżeli poznali się na przystanku- kilka zdjęć w autobusie. Może stary i klimatyczny Jelcz “ogórek”?
Są dwa typy plenerów. Pierwszy to sesja reżyserowana, rozpisana na kartce, z niemal narysowanymi pozami (nie cierpię tego słowa!). Drugi to ramowy szkic- miasto, światła ulicy, zieleń, woda, niebo itd. Osobiście wolę fotografować bez konkretnego planu. Mieć oczy szeroko otwarte i obserwować otoczenie. Pozwala to uniknąć rutyny. Ona zabija nawet najlepsze pomysły i wizje. Na czym polega udana sesja? To proste. Po pierwsze na dobrej zabawie. Jeżeli Para i fotograf mają dobre humory, to już osiągnęli połowę sukcesu. Po drugie PM musi zaufać fotografowi. To on ma w głowie pewien obraz, który teraz musi tylko urzeczywistnić. Położyć się na ulicy? Zdjąć buty? Całować się w tłumie ludzi? Tak! Bo ufam swojemu fotografowi. I chociaż to, co mam zrobić, może wydawać się dziwne, to jednak jestem w dobrych rękach. No i po trzecie podczas sesji mogą być tylko 3 osoby- Para Młoda, fotograf i ew. asystent fotografa. Każda dodatkowa osoba rozprasza tę trójkę, miedzy którą zachodzi pewna chemia. Zadaniem fotografa jest stworzenie nastroju odpowiedniego do danego ujęcia. Rozluźnienie PM. Opowiedzenia i zainscenizowania swojej wizji. Osoby trzecie czesto nieświadomie, ale skutecznie, psują cały nastrój. Z doświadczenia kilka przykładów: świadkowie co chwila wołają- “uśmiechnij się”. Kiedy ja mówię “spójrzcie się w lewo”, kamerzysta mówi “spójrzcie się w prawo”. Mama Pana Młodego stojąca z boku “tylko nie na trawę, bo się pobrudzą”.
Wracając do Karoliny i Piotra. Plener był bardzo udany. Rozłożyste drzewo na środku pola, spienione fale rozbijające się o skały na brzegu jeziora, ognisko przy zachodzącym słońcu. Tak, wyszedł dobry materiał.
Świat jest piękny, a modele dobrze przygotowani. I mam idealne światło. Trzeba się mocno postarać, żeby tego dobrze nie wykorzystać.


Oprócz tekstu w gazecie znajdziecie również kilka moich zdjęć. Na okładce poniższa fota. Przedstawia ona BOGUSIĘ, której jeszcze raz dziękuję za świetną zabawę :-)



poniedziałek, 8 lutego 2010

SANKI

Dzisiaj ktoś mnie zapytał, jaki miesiąc jest najlepszy na sesję plenerową. Chyba nie ma takiego najfajniejszego. Oczywiście latem, kiedy jest ciepło, możemy bardziej poszaleć. Jednak inne pory roku tez mają w sobie to coś. Wiosna- soczysta zieleń i słoneczna żółć kwitnącego rzepaku. Jesień- ciepłe kolory, długie cienie. A zima? Zamarznięte jezioro, śnieg, sanki... I morsy, jeżeli ma się szczęście :-)
Agnieszkę i Roberta, świeżo upieczoną Parę Młodą (pozdrawiam Włocławek), wywiozłem nad, a właściwie na jezioro na skraju lasu. A tam w przeręblu MORSY z Bydgoszczy. Było naprawdę zimno. 7 stopni na minusie. Ale dzieki temu odkryłem, że moja czapka może być fajnym rekwizytem. Zdjęcia wykonane przez Morsów podczas naszej sesji możecie zobaczyć TUTAJ.
A co mają do tego tytułowe sanki? W środku lasu ktoś nam je ukradł. Zostawiłem je na pół h i się były znikły.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...




















poniedziałek, 1 lutego 2010

8. MIESIĄC

Jestem przeciwny dawaniu łapówek. Ale czasem trzeba skorumpować drugą osobę dla jej własnego dobra :)
Zlecenie było proste: sesja ciążowa fajnej przyszłej, i już obecnej, mamy. Plusy- sympatyczna rodzina, przytulne i jasne mieszkanie. Minusy- kilkuletnia córka Bogna jest bardzo nieufna wobec obcych.
No i słusznie, pomyślałem sobie, że Bogna nie ufa nieznajomym. Ale w tym przypadku trzeba to zmienić.
Rozwiązanie było prostsze niż się spodziewałem. Jajko z niespodzianką zdziałało cuda, a do tego znajomość Scooby Doo dopełniła reszty. Mała okazała się fanką tego samego bohatera- Scooby'ego- co mój Igor. Dlatego też od razu byłem "swój". Na koniec dowiedziałem się, że Bogna mnie kocha :)
Justyna, wybacz :-)























niedziela, 24 stycznia 2010

ALEX- POKAZ PRZEDPREMIEROWY

Pracowity weekend.
Wczoraj cały dzień w Wawie na zleceniu. Było tak zimno, że Cola zamarzła mi w samochodzie, kiedy zaparkowałem na 1,5 h. I nie rozmroziła się nawet po przejechaniu 250 km :) W drodze powrotnej przekonałem się, że sos tatarski w bułce, podczas prowadzenia auta, to zły pomysł(mimo wszystko Beata dzięki, było naprawdę smaczne :)).
A dzisiaj od samego rana fociłem małego Aleksa. Bardzo fajny chłopak, w fajnej scenerii. Niedługo większy materiał.

środa, 20 stycznia 2010

1 % DLA SZYMKA

To jest mój syn Szymek :)




Ma 2 lata i jest cudownym dzieckiem. Jednak czekają go ciężkie operacje na sercu. Dlatego zbieramy pieniądze z 1 %.
Jeżeli możecie pomóc, albo chcecie poznać Szymka bliżej, to zapraszam na BLOG SZYMONA ULANOWSKIGO.

Miłej lektury :-)