FOTOOSZUŚCI


Bez zbędnych wstępów. Dostałem wczoraj maila.

Witam.
Mam do Pana takie nietypowe pytanie związane z fotografią.

Jestem młodym fotografem i zaczynam zarabiać na fotografii ślubnej....
Jednak zdobyć klientów bez dobrego portfolia jest bardzo ciężko bo wiadomo,
że każdy chce zobaczyć umiejętności fotografa..... i tutaj pytanie do Pana
... za jaką kwotę ( na rok ) mógłbym używać Pana zdjęć z kategorii ślubne na
własnej stronie internetowej. Pozwoliłoby mi to wzbudzić większe zaufanie u
klientów.
PODKREŚLĘ ŻE JESTEM FOTOGRAFEM Z PODKARPACIA WIĘC NIE JESTEM W ŻADEN SPOSÓB
PANA KONKURENCJĄ.
Jeżeli zgodziłby się Pan na takie rozwiązanie to oczywiście chciałbym
podpisać umowę , ta umowa zawierałaby między innymi okres udostępniania
zdjęć i dokładny adres mojej strony www na której te zdjęcia mogłyby się
znajdować przez okres rok.

Proszę mi wybaczyć, że się nie przedstawiłem imię i nazwiskiem ale nie jest
to powód do dumy, że proszę innego fotografa o wykorzystanie zdjęć.
Oczywiście przedstawię się jeżeli zgodzi się Pan na moją prośbę.

Tak więc proszę o przemyślenie tematu i proszę o podanie ceny za
udostępnianie zdjęć ( na rok, 6 miesięcy , 3 miesięce)

Pozdrawiam i czekam na odpowiedź


I moja odpowiedź:

Witam.
Postawmy sprawe jasno- namawia mnie Pan do udziału w oszustwie. Miałbym
podpisać umowę, w której sprzedaję licencję na swoje zdjęcia, które miałyby
być użyte w celu wprowadzenia w błąd potencjalnych klientów.

Mam problem, jak Pana sklasyfikować. Czy jest Pan naiwny, bez wyobraźni
czy... Nie chcę tutaj sypać epitetami, ale proszę mi wierzyć, że z trudem
się powstrzymuję.

Pisze Pan, że jest początkujący w branży. I tylko to, przyjmijmy tak
ryzykowną tezę na potrzebę tej korespondencji, Pana "tłumaczy".

Zatem proszę uważnie posłuchać starszego kolegi.

Na moje folio pracuję prawie 20 lat. Skończyłem szkołę fotograficzną,
poświęciłem setki godzin na pracę za free jako stażysta w zakładzie foto.
Później przez wiele lat byłem fotoreporterem, pracując 24/7 bez dnia
wolnego. Wszystkie zarobione pieniądze inwestuję w sprzęt foto. Zawalam noce
na naukę coraz lepszego obrabiania zdjęć. Wszystko po to, żeby być jak
najbardziej konkurencyjnym pod względem jakości. Ale również dlatego, że im
więcej wiem i potrafię, tym bardziej widzę, ile mi jeszcze brakuje do
najlepszych (bez fałszywej skromności).

Razem z innymi profesjonalnymi fotografami staram się pokazać potencjalnym
klientom, że fotograf ślubny to osoba z ogromnym zasobem wiedzy,
doświadczenia, umiejętności. Że Pary Młode mogą się z nami czuć bezpiecznie,
że niczego nie zawalimy w ciągu ich najważniejszego dnia, że w razie
sytuacji awaryjnej poradzimy sobie bez straty na jakości materiału. Że sesja
plenerowa będzie świetną przygodą.
Że ich zdjęcia będą wyjątkowe, daleko różne od tych sprzed 10-15 lat.

I nagle pojawia się Pan. Bezczelnie próbuje mnie kupić, żebym wziął udział w
oszustwie. Proponuje mi Pan pieniądze, żebym się poprostu sprzedał, machnął
ręką na wizerunek profesjonalnego fotografa, na który ja i setki innych
ciężko od dawna pracują.

Nie zgadzam się na to! Tak samo jak wielu fotografów skupionych na Forum
Fotografów Ślubnych, którzy nie zostawili na Panu suchej nitki. Jeśli
prześledzi Pan blogi wielu fotografów w kraju, natrafi Pan na echo swojego
listu. Zapewniam, że nie będzie to miła lektura.

A teraz rada: niech Pan się weźmie za robotę i sam własnymi rękami do
wszystkiego dojdzie. Dlatego, że tak nakazuje uczciwość. Uczciwość nie tylko
wobec klientów, ale również siebie. Bo jak później wytłumaczyć PM, że ich
zdjęcia tak bardzo różnią się od tych na stronie?

Pewnie nie jest Pan świadomy, ale naraża się Pan na proces cywilny. Jak?
Gdyby Pana klientami okazali się np. prawnicy, to Pana przygoda z fotografią
komercyjną zakończyłaby się bardzo boleśnie.

Tak na koniec widzę jeden plus całej tej sytuacji. Nie ukradł Pan zdjęć z
www (jak to robi wielu oszustów), ale przyszedł z jasną i konkretna
propozycją. Dlatego mam nadzieje, że szybko Pan zarzuci ten idiotyczny
pomysł.

I na koniec pytanie retoryczne: ilu "fotografów" w Polsce w ten sposób
oszukuje ludzi?

20 komentarze:

  1. No to już przegięcie pały...
    Ci ludzie to na prawdę wstydu nie mają... porąbani jacyś...
    I weź traf na takiego speca, masakra...

    ostatnio podobną kwestię poruszałem u mnie: http://yarsonfoto.blogspot.com/2011/03/nie-kradniemy-cudzych-zdjec.html

    OdpowiedzUsuń
  2. kilkakrotnie już dziś czytalam ten list.
    Jestem pod wrażeniem Twojej odpowiedzi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem co napisac Piotrek... niech mnie ktoś uszczypnie bo nie wierze:) chociaz kiedys mialem poprawic zdjecia pary, która spaprala swieża fotografka (chwalila sie wlasnie nie swoimi zdjeciami) żenada.

    Swoją drogą dostałeś odpowiedz na swojego maila?

    OdpowiedzUsuń
  4. Zatkało mnie... trzeba mieć tupet, ale odpowiedź godna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piotr nie mogłeś lepiej tego ująć pisząc odpowiedź na otrzymaną propozycję. Pozwól że opublikuje Twój post na swoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rafał- nie odpisał.
    Krzysiek- jasne, publikuj. Trzeba tępić takie przypadki!

    OdpowiedzUsuń
  7. wow to się nazywa tupet. Dobra odpowiedź Piotr

    OdpowiedzUsuń
  8. jak wiesz, jestem operatorem- nie weselnym, ale takie chamstwo wdziera sie wszedzie, nawet do publicznej TVP, dziwną ceną ,cudzymi pomysłami i zwykła kradzieżą ujęć, sekwencji... coż powinno sie podawać personalia! pozdrawiam J.K.

    OdpowiedzUsuń
  9. o karamba, co za... no... oszuścik

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja, natomiast jestem etatowym fotoreporterem, pracującym dla agencji i tytułów prasowych w kraju i za granicą. Śluby popełniłem dwa w całej karierze zawodowej, a parę lat już upłynęło. Na bloga trafiłem przez Facebooka i przyznaje, że jestem zaskoczony zachowaniem fotografa. Co prawda słyszałem o takich numerach, że jeden fotograf ślubny potrafił pojechać do klientów konkurenta i zaproponować niższą cenę... Ale żeby podczepić się pod czyjąś twórczość?! Uważam, że wśród fotografów prasowych - choć to za dużo powiedziane w wielu przypadkach, bo to ludzie zupełnie przypadkowi - jest masa chamstwa, ale nikt nigdy nie starał się w taki sposób zakolegować. To się chyba nazywa namawianiem do przestępstwa. Myślę jednak, że nasze pobłażliwe sądy skwitowałyby taki występek niską szkodliwością czynu.
    Znałem tzw fotografów prasowych, którzy telefonowali do redakcji, z którymi współpracuje, oferując niższą cenę. Efekt jest taki, że ja nadal jestem w prasie, a oni fotografują już tylko śluby. Mam nadzieję, że robią to uczciwie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Napisałeś Piotrze, że autor listu ma jednak mały + bo nie ukradł zdjęć tylko zapytał. Sam nie wiem co gorsze. Kradzież zdjęć czy ten list. Dla mnie zdecydowane list, ponieważ daje obraz czegoś gorszego niż zwykła nieuczciwość. List i złożona w nim propozycja jest bowiem dowodem jak bardzo pokręcone staje się myślenie młodych ludzi. Na jak zawiłe i chore układy mają odwagę. Jak są bezczelni i jak czują się bezkarni. Złodziej wie przynajmniej, że kradnie. Autor listu zapewne w swoim mniemaniu jest kreatywny, zaradny, skuteczny (no i uczciwy – zapytał przecież grzecznie). Zgroza.

    OdpowiedzUsuń
  12. O tempora, o mores... Nic dodać nic ująć

    OdpowiedzUsuń
  13. Słów brak... sama powoli zaczynam zarabiać na fotografii weselnej, z naciskiem na POWOLI, bo wiele z realizacji jest na ten czas darmowych i w życiu do głowy nie przyszłoby mi coś podobnego! Żenujące, że jednak niektórym przychodzi i próbują to realizować...

    OdpowiedzUsuń
  14. Zatkało mnie. Jak można w ogóle wpaść na coś takiego ?

    OdpowiedzUsuń
  15. ... a może by tak spróbować ugryźć temat z drugiej strony: chłopak jest początkujący - więc niech pokaże co potrafi - zrobi portfolio. Jeśli okaże się geniuszem fotograficznym, który faktycznie jakościowo potrafi dotrzymać Piotrowi kroku, to może warto pomyśleć o współpracy... i udostępnieniu zdjęć na licencji GPLv2. albo jakieś innej, która przewiduje wskazanie autora jako warunek licencji.
    Mnie osobiście smuci domniemanie winy zamiast niewinności.
    Piotr - też robię zdjęcia kilka lat, też szkoły fotograficzne itd i co z tego - moja córka (8 lat) potrafi zrobić zdjęcie kompaktem czy komórką takie, że ja długo dochodzę do siebie po szoku jak ona zgrabnie ogarnęła temat (pomysł, kompozycja, świeże spojrzenie - w sumie tego najbardziej jej zazdroszczę).

    .... W najgorszym przypadku zawsze możesz grzecznie ogarnąć jego rynek i klientów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem co mam napisać na ten temat. Brak mi słów. Przecież to czyste chamstwo i bezczelność. W dodatku ten młody człowiek chce okłamywać swoich przyszłych klientów którzy mu zaufają jako fotografowi a potem bum. Okaże się że zdjęcia w niczym nie przypominają tych na stronie, co gorsza wołają o pomstę do nieba . I co wtedy? Usiąść i tylko zapłakać. Ja nie tylko neguje to postępowanie co szczerze współczuję takiego podejścia jako młodego fotografa. Brak ambicji i honoru

    OdpowiedzUsuń
  17. niesamowite!!! ciekawe czy tak działają też wizazystki? bazując na cudzym portfolio.
    Kłamstwo ma krótkie nogi, ale pewnie kilka par płakało by w obie ręce po odbiorze swoich wymarzonych zdjęć ślubnych nie mających nic wspólnego z tym co widzieli na stronie www podpisując umowę.Do czego to ludzie są skłonni się posunąć...jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja rozumiem, że nie każdy od chwili gdy dotknie aparatu jest mistrzem w swoim fachu. Owszem, są artyści "z urodzenia", ale większość musi pracować nad talentem. I to ostro. Zaufanie też buduje się na doświadczeniu a nie na kłamstwie. Nie popieram szykanowania "nowych" fotografów, bo oni też kiedyś mogą być czegoś warci (a "stara" kadra ostatnimi czasy zdaje się wypierać ten fakt ze świadomości, co jest stosunkowo niesprawiedliwe), ale jestem również absolutnie przeciwna czemuś takiemu! Przecież to absurd, bezczelność wręcz!
    A jeszcze bardziej martwi mnie to, że gdzieś tam mogły być osoby, które się na to zgodziły...

    OdpowiedzUsuń
  19. Dodam tylko,że z zespołami muzycznymi jest podobnie. Na stronach brzmienie I klasa a na żywo... żal...

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż sie nie chce wierzyć że ludzie mają taki tupet:/

    OdpowiedzUsuń

Facebook