AGNIESZKA I BARTEK

   Ponieważ wszystkie moje Pary Młode, które fotografuję, są świetne, niepowtarzalne i super mi się z nimi współpracuje, to później ciężko mi napisać jakiś oryginalny tekst do zdjęć. Dlatego postanowiłem zmienić konwencję.

   Poprosiłem Agnieszkę o napisanie dowolnego tekstu dotyczącego jej ślubu z Bartkiem. Fajnie jest przeczytać wspomnienia bohaterki fotoreportażu z jej najważniejszego dnia w życiu.

Piotrek zaproponował mi, żebym napisała kilka zdań na bloga…myślałam nad tym i oto jakie myśli krążyły mi po głowie…
W moim odczuciu wspomnienia są bogactwem człowieka, ponieważ w chwili gdy cofamy się myślami w czasie, potrafimy przenieść się w miejsca najbardziej odległe, dawno nie odwiedzane lub prawie przez nas zapomniane. Okazuje się, że my kobiety pamiętamy wszystko inaczej niż mężczyźni. Zgodzicie się ze mną? Przed naszym ślubem zapytałam kilku kolegów w pracy jaką sukienkę miały ich żony w dniu ślubu. Oczywiście odpowiedzi, które otrzymałam były zupełnie nieprzewidywalne. No bo kto by się spodziewał, że sukienka była biała, długa i obcisła w talii?:) Gdyby tylko tyle detali wyróżniało sukienki ślubne to projektanci na całym świecie zrobiliby kolekcję WHITE DRESS, a nie WEDDING SEASONS 2011. Jestem ciekawa co powiedziałby mój mąż gdyby zadano mu podobne pytanie. A Ty Piotrze? Czy uważasz, że wszystkie sukienki są takie same? Moja sukienka była też biała. Nie uwierzyłabym gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że kupię pierwszą sukienkę jaką przymierzę. Nawet wtedy jak miałam ją po raz pierwszy na sobie nie wiedziałam, że to będzie ta jedyna. Droga poszukiwań wcale nie była taka prosta, z kilku powodów. Po pierwsze sukienkę należy zamówić na minimum 4 miesiące przed datą ślubu, ponieważ musi ona dojechać (moja płynęła z USA) i krawcowa musi mieć czas na ostateczne poprawki. Po drugie wybór sukienek jest tak duży, że nie wiadomo jakimi kryteriami się kierować. Jeśli będziecie zainteresowane to z chęcią rozwinę temat owych kryteriów :) (zaliczyłabym do nich cenę, fason, kolor, rodzaj materiału, długość etc.). A teraz test dla wszystkich mężczyzn czytających ten artykuł: spróbujcie wyobrazić sobie moją sukienkę, zamknijcie oczy … jeszcze nie, najpierw przeczytajcie potem zamknijcie … sukienka była z kolekcji Cosmobella Milano 2011 Lissa Ferrara, biała, długa…widzicie już ją?:) Dodatkowo powiem, że wykonana była z organzy, fason w literę A, dekolt wycięty w łódkę idealnie eksponujący ramiona oraz była fikuśnie zdobiona falbankami. Ciekawe ilu z Was zdało mój test i wyobraziło sobie moją sukienkę tak, jak wyglądała ona w rzeczywistości? Tego nie wiem, ale wiem, że jeśli zobaczycie ją na zdjęciach Piotrka, na pewno ją zapamiętacie. Fotografia oddaje klimat, nastrój i emocje chwili. Nie słysząc dźwięków muzyki, czuję energię tanecznej fiesty, nie czując zapachu konwalii z mojego bukietu ślubnego, przenoszę się na polanę gdzie otacza mnie rześka woń tych majowych kwiatów, nie będąc zdenerwowaną pamiętam bicie swojego serca.

   W Europie konwalię uważano za kwiat szczęścia, pomyślności i młodości. Jest symbolem czystości i skromności i jako taki używany jest w bukietach panien młodych. W symbolice kwiatów konwalie oznaczają nieśmiałość, są kwiatami młodych i zakochanych.

   Notatka dla tęgich umysłów, albo dla tych, którzy jeszcze ważą fotografię ślubną ze ślubnym filmowaniem. Mam kontrowersyjną teorię na ten temat. W obliczu magii zdjęć, dla mnie film mógłby nie istnieć. Długo rozważałam decyzję nagrania swojego ślubu i wesela i nie żałuję tego, że w tak ważnym dla mnie dniu nie towarzyszyła mi kamera. Głównym i nadrzędnym powodem jest to, że film niszczy wspomnienia. Niszczy wspomnienia chwili, wymazuje ukradkowe spojrzenia, zaciera sens kazania, gasi świece i zmienia ślub, widziany moimi oczami – oczami zakochanej, szczęśliwej i wzruszonej Panny Młodej – w ślub widziany oczami kamery, w którym widzę siebie jako głównego bohatera, ale nie czuje się już nim. Smutne jest to co powiedziałam i każdy kto ma kasetę lub płytę z filmem zapewne nie zgodzi się ze mną. Ale czy nie jest tak, że wspominając swój ślub widzicie Pana Młodego i Pannę Młodą przed ołtarzem, widzicie ich tańczących pierwszy taniec na parkiecie, rzucających welon czy krojących tort? Będąc okiem kamery moich własnych wspomnień, ja widzę spojrzenie mojego męża stojącego przed ołtarzem, pamiętam ciepło jego dłoni, która ściska moją tuż po komunii, czuję zapach jego perfum wspominając nasz pierwszy taniec i słyszę jego śmiech – nie ten w gwarnym towarzystwie całej sali ale ten tuż spod mojego ucha. Słusznie zauważyliście, że nie ma w tych wspomnieniach mnie, bo to są moje wspomnienia widziane moimi oczami, czy kamera wyłapałaby te wszystkie detale? Zapewne nie, ale na pewno po dwudziestym oglądaniu filmu z wesela pamiętałabym już tylko to co zostało nagrane, po trzydziestym razie już wiedziałabym kto kiedy ziewnął, ile razy tańczyłam z wujem Krzychem, kto zjadł najwięcej babeczek, dlaczego Babcia nie dokończyła kotleta i przy okazji zauważyłabym kiczowate buty cioci Krysi, pierwszą i drugą sukienkę mojej kuzynki Ewy i brak talentu tanecznego połowy rodziny oraz zająknięcie podczas przysięgi i potknięcie podczas pierwszego tańca. Wspomnienia są idealne, to był idealny dzień, idealna pogoda, idealna muzyka, idealne kazanie – bo pamiętam jego puentę, na całe życie. A ilu z Was, pomimo posiadania filmu z całej Mszy Świętej, obejrzało ją w całości tylko raz i do dziś nie wie o czym mówił ksiądz?

   Podsumowując. Siła wspomnień przetrwa w nas, będzie z nami całe życie i bez względu na wszystko będzie potrafiła jak nic innego wywołać łezkę w oku, a ta może spłynie po policzku wprost na wasze ślubne zdjęcie.
   Piotrku, jestem pewna, że nie jedna łza szczęścia na Twoich zdjęciach już była. Jak czujesz się z myślą, że w roku 2061 w dniu mojej 50 rocznicy ślubu otworzę album i znów będę Panną Młodą z obrączką na pomarszczonej już dłoni….
Dziękuję
A.A.
---------------------------------------------------------------------------------------------

Agnieszka, jak się czuję? Nieraz o tym myślałem. Mam świadomość tego, że te zdjęcia będą oglądały  pokolenia. Że kiedyś, za 100 lat, kiedy mnie, kiedy nas, już nie będzie, ktoś zdejmie zakurzoną księgę z półki na strychu i z niedowierzaniem będzie patrzył na nasz dzisiejszy świat.
A póki co, to za 50 lat umawiamy się na spotkanie. Poznasz moje wnuki :)



Kościół: Matki Bożej Fatimskiej w Bydgoszczy
Wesele: Hotel Maraton w Bydgoszczy
Wizaż i stylizacja: Monika Madaj
Wystrój kościoła: Eventus Design
Prowadzenie wesela: Michał Starzecki 
Plener: Łeba





















































































A na koniec zdjęcie, które Agnieszka sobie wymarzyła. Jestem pewny, że jeszcze spotkam się z nią na niejednej sesji.

5 komentarze:

  1. Mam dwa zdania do napisania - po pierwsze:
    Kiedy czytałam słowa Agnieszki, łzy nachodziły mi do oczu i towarzyszyła gęsia skórka. Ta konwencja, Piotrze jest cudowna. Nie ma nic piękniejszego niż relacja zakochanej kobiety z tego fantastycznego dnia.
    I po drugie: uwielbiam Twoje zdjęcia! Emocje, które wylewają się z nich, powodują niezłe przyspieszenie bicia serca! Uwielbiam je! A te z Łeby w szczególności.
    I jeszcze trzecie primo: tak, Piotr Ulanowski to zdecydowanie mój ulubiony ślubny fotograf! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Piękna z Was para, piękna ceremonia, świetny reportaż. Sesja na wydmach i nad morzem doskonała - brawa dla Modeli i Autora. Wszystkiego dobrego życzę na nowej drodze!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Piotrek, super secik. Reportaż nie tylko pokazuje dobre momenty i fajne kompozycje - jest bardzo dobrze przygotowany kolorystycznie. Plener - emocje, kolory i kadry - wszystko na PLUS. Dla mnie z plenerowych fot najlepsze jest zdjęcie wykonane z góry - jest po prostu niesamowite !!!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Facebook